Chichot Historii – Bożena M. Dołęgowska-Wysocka


Tadeusz Żeleński-Boy – dyskusja w 70 rocznicę śmierci
Czerwiec 17, 2011, 11:55 am
Filed under: trochę życia | Tagi:

Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów w Warszawie zaprasza na dyskusję i spacer śladami Tadeusza Boya Żeleńskiego z okazji 70. rocznicy śmierci pisarza

4 lipca, poniedziałek – dyskusja w Krytyce Politycznej, Nowy Świat 63, g. 19.00

prof. zw. dr hab. Janusz Tazbir – historyk, członek Polskiej Akademii Nauk,

dr Mirosława Dołęgowska – Wysocka – dziennikarka, autorka książki „Poboyowisko”,

Krzysztof Tomasik – publicysta, członek Krytyki Politycznej.

Obecność zapowiedzieli również Józef Hen i dr Wiesław Uchański– prezes Wydawnictwa „Iskry”, prowadzący Salon Boya w dawnym mieszkaniu Tadeusza Żeleńskiego w Warszawie.

9 lipca , sobota – wycieczka śladami Boya i warszawskich wolnomyślicieli. Odwiedzimy dom rodzinny Tadeusza Żeleńskiego, miejsca, gdzie mieszkał i pracował, podążymy śladami przedwojennych wolnomyślicieli, dowiemy się, gdzie pochowani zostali polscy ateiści. Start – godz. 11.00, ul. Miodowa 3 Informacje: http://psr.org.pl/boy Partnerzy: Krytyka Polityczna, Wydawnictwo „Iskry”, portal Racjonalista.pl.

Reklamy


Stary, dobry Szymon Kobyliński

Ten rysunek Szymon Kobyliński podarował mi 23 lata temu, czyli w 1987 r. Był jednym z wielu i miał ilustrować moją książkę o Tadeuszu Boyu-Żeleńskdim pt. Poboyowisko. Polska Ludowa się wówczas kończyła, o czym rzecz jasna z Kobylińskim Szymonem nie wiedzieliśmy. Książki nie udało się wydać. Rysunki, wstęp i okładka autorstwa popularnego rysownika wraz z całym moim tekstem powędrowały do szuflady. Po kilku latach, w innych już okolicznościach, pomysł wydawniczy wypalił, ale z Panem Szymonem nie szliśmy wtedy wspólną drogą. Książkę wydało ś.p. BGW, wstęp napisał mi prof. Aleksander Krawczuk, a ilustracji w ogóle nie było. Do starej koperty zajrzałam wczoraj. Jest wszystko, choć Szymona Kobylińskiego od lat kilku nie ma już z nami. Tak odczułam, jakby przypominał mi, że za rok będzie 70-rocznica tragicznej śmierci autora Piekła kobiet. A może by tak drugie, rozszerzone wydanie? Chciałaby dusza do raju, czasy aż się proszą o przypomnienie drapieżnych i celnych tekstow Boya i ich losów za czasów II RP, Polski Ludowej, III RP.

PS Szymonowi Kobylińskiemu też nie wyszło nigdy wspólne wydanie korespondencji z o. Pirożyńskim. Jakieś fatum?



„Polaków łączy tylko ból”?

To tytuł wywiadu, jaki Rafał Kalukin, dziennikarz Gazety Wyborczej przeprowadził ze Stefanem Chwinem, historykiem, pisarzem, profesorem Uniwersytetu Gdańskiego. Bliski jest mi, dotyczy głównie wypadków smoleńskich, myślenia romatycznego Polaków, znaczeniu mitu, cytuję kilka myśli: „Z przerażeniem, ale i w dziwnym, masochistycznym uniesieniu poczuliśmy, że znowu zanleźliśmy się w tej samej sytuacji co zawsze. Znowu ktoś uderzył w naszą niewinność i słabość. To jest właśnie rdzeń romantyzmu. … Duch naszej kultury każe nam mówić o zmarłych <świętej pamięci>. oznacza to, że nie należy świeckim trybem chłodno roztrząsać okoliczności  wypadku.  Bo takie dywagacje zdaniem Polaków naruszają świętość tych, co odeszli. …  Świetnie określiła to Agnieszka Holland. Powiedziała, że Polacy wciąż wierzą, że umrzeć tragicznie jest korzystnie, człowiek zostaje wtedy kanonizowany przez sam fakt, że zginął, bez względu na to, kim był za życia.  Upatrywałbym przyczyn takiego stosunku do śmierci w naszej katolickiej wrażliwości religijnej z jej kultem męczenników i ofiar. Społeczeństwa świeckie tak nie reagują. … Nie sądzę, aby młode pokolenie w większości wspierające Platformę  przyjęło mit bohaterskiego prezydenta jako <świętej ofiary Katynia>. Natomiast zwolennicy PIS z pewnością ten mit podejmą. … Sama przestrzeń symboliczna nekropolii wawelskiej ma taką siłę mitotwórczą, że żaden dyskurs krytyczny nie jest w stanie osłabić jej oddziaływania na wyobraźnię zbiorową”.

Też tak sądzę i stąd – chyba podświadomie – wybrałam formę satyrycznych rymowanek politycznych do walki z takimi mitami. Rozumem nie zawalczysz, a śmiechem i przekuwaniem nadętych balonów – i owszem. Wykazywanie różnic między Piłsudskim Józefem a Kaczyńskim Lechem zainteresuje ciutkę intelektualistów, a napisanie o „trójkącie” na Wschodzie Wawelu może rozśmieszyć trochę więcej rodaków. Tak samo zresztą jak wizja smoka wawelskiego z dwiema głowami, który się zes…ał od mikstury Szewczyka Dratewki…

Tak, szargam nieraz świadomie „świętości”. Jestem przekonana, że prawdziwa świętość się obroni (Prawdziwa cnota krytyk się nie boi), a nadątą purchawkę należy przycisnąć, by wyszedł smrodliwy dymek. Wiem, że hen, tam w zaświatach, mój Mistrz i Nauczyciel Tadeusz Żeleński-Boy sekunduje mi w tym dziele. On rzeczywiście zmarł śmiercią męczeńską od hitlerowskich kul, ale że świętości za życia szargał, to wielu Polaków-katolików za męczennika go nigdy nie uznało. Nie przypuszczałam swoją drogą, że po 18. latach, kiedy postawiłam ostatnią kropkę w mojej książce o Boyu-Żeleńskim, pt. Poboyowisko, jego myśli i przesłanie nabierze znowu takiej aktualności.



Bo najgorszy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz
Kwiecień 20, 2010, 11:07 am
Filed under: trochę poezji, trochę polityki | Tagi: ,

W hołdzie Tadeuszowi  Boyowi-Żeleńskiemu

 Co by Boy powiedział, gdyby teraz siedział w Jamie Michalika?

 „Bo największy jest ambaras,

żeby dwoje chciało naraz”…

 Aby troje…, aby czworo,…

straszne nerwy dziś mnie biorą,

bo najgorsze w polityce,

ilu chciało? – nie policzę.

Strasznie chcieli – wyłysieli!

Więc już mamy problem nowy,

nie mogą rwać włosów z głowy.

Jak politykować, skoro

nie poddzielą włosa w czworo.

Zejdźmy niżej – Achillesa słynna pięta,

jak tu wybrać prezydenta,

gdy nie nasi to alianci,

ale  Nasi okupanci! Czytaj dalej