Chichot Historii – Bożena M. Dołęgowska-Wysocka


O pająku artyście
Luty 24, 2010, 9:03 pm
Filed under: trochę poezji, trochę zabawy, trochę zdrowia, trochę życia | Tagi: , ,
Ten wiersz napisałam czekając wczoraj na echo serca, na kopercie z bardzo złym elektrokardiogramem.
 Przędzie nitki  w sieć misterną
sieć – pułapkę tak pazerną.
Tutaj wiszą jak wydmuszki
cudne bombki:
suche muszki,
suche pszczółki,
suche żuki…
Sieć to Wielkie Dzieło Sztuki!
Aby pajęczynę zrobić,
każdą muszkę trzeba dobić.
Pająk dobrze wie, jak trzeba
po tych zwłokach wejść do Nieba
Wielkich Mistrzów i Artystów,
aby trafić i do przysłów:
„Ucz się drogi przyjacielu,
jak po trupach dojść do celu”.
Reklamy


PIU: Po co gryźć się i kopać pod stałem?
Luty 23, 2010, 9:28 pm
Filed under: trochę ubezpieczeń, trochę zdrowia | Tagi: ,

Dzień miałam zaiste podniecający! Najważniejsze, moje serce nie jest wcale takie złe, echo wykluczyło wszelkie stany przedzawałowe. Ale termin na operację kamienia mi przeleciał, czyli na dziś wywinęłam się spod noża. Energia mnie rozpiera i szczęście. Bo też i nie wyprowadzam się z redakcją, zostajemy na Brackiej jak długo się da. W moim sercu wiosna i wiosnę czuję. Oczekując na echo serca napisałam wiersz o drapieżnym pająku, trupach muszek i artystycznej pajęczej sieci. Dam to na bloga jutro, bo na razie idę do 07 zgłoś się.

W ubezpieczeniach moich kochanych szum – powstał projekt uczynienia PIU, czyli Polskiej Izby Ubezpieczeń ciałem nieobligatoryjnym. Bo jest przymusowe od początku, takie echo dawnych lat. Zamierzam opublikować na łamach swej gazety cały projekt oraz wszelkie głosy pro i contra, po co gryźć się i kopać pod stołem, gdy można w świetle jupiterów?



Wiódł ślepy kulawego…
Luty 23, 2010, 9:39 am
Filed under: trochę literatury, trochę zdrowia | Tagi: , ,
 
Czytam właśnie bardzo ciekawą książkę znanego prof. psychoterapetuty amerykńskiego  Irvina  D. Yaloma, pt. Kat miłości i zafascynował mnie pewien fragment. Autor pisze o spotkaniu dwóch swych pacjentów, którzy „Byli jak ptaszęta ze złamanymi skrzydłami i myśleli, że wzlecą, gdy się połączą. Ludzie, którzy czują się <wybrakowani> w środku, nigdy nie zostaną uzdrowieni przez złączenie się z inną pustą wewnętrznie osobą. Dwa ptaki ze złamanymi skrzydłami nigdy nie wzlecą, choćby nie wiem jak sobie pomagały. W końcu muszę się od siebie oderwać, by oddzielnie poskładać swoje poranione skrzydła i pozwolić im się zrosnąć”. Czyli 
wiódł ślepy kulawego… Czytaj dalej


Kamień musi poczekać
Luty 22, 2010, 7:09 pm
Filed under: trochę zdrowia | Tagi: , ,

No i nie będę miała w czwartek operacji wyjęcia kamienia żółciowego. Nie zgodziła się na to pani kardiolog, której nie spodobał się mój elektrokardiogram. I to bardzo. Mówi jednak, że ma pacjentów z takimi samymi okropnymi wykresami, i że taka jest ich uroda. Zrobiono mi w te pędy w Damianie jakąś próbę, która wykluczyła, że mam stan przedzawałowy. No więc zamiast cięcia, mam różne badania serca. Słusznie robiłam, że nie martwiłam sie zbytnio tą operacją, bo jej jak widać, nie będzie teraz. Człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi… Serce też mnie nie boli, energii mam multum, dobry nastrój. Co by nie było – to już we mnie siedzi. Więc czym się denerwować? Czytaj dalej