Chichot Historii – Bożena M. Dołęgowska-Wysocka


Tragedia i Nadzieja

Rano w poczcie mailowej dostałam jako redaktor naczelna i wydawca „Gazety Ubezpieczeniowej” list, którego się zupełnie nie spodziewałam:

Szanowni przyjaciele,  Jak większość obywateli Rosji, byliśmy zszokowani, gdy w okropnejkatastrofie pod Smolenskiem zginęło wielu ludzi, w tym prezydent
Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński, jego żona i dziesiątki
wybitnych Polaków. Wszystkim Polakom składamy szczere kondolencje i
zapewniamy o naszym poparciu.    
 W sposób mistyczny ta straszliwa tragedia łączy się ze zbrodnią
katyńską, która długo dzieliła narody naszych krajów. I teraz, gdy ta
przeszkoda nareszcie zacięła się odchodzić w przeszłość, mamy przeżyć
nową ciężką próbę.    
 Ubolewamy razem z całą Polską. Niech Pan Bóg da wam odwagę, a tym,
którzy zginęli, wieczny pokój. 
 Zespół czasopismó “Russki Polis”,
Zespół czasopismó “The Insurer”.
С уважением,
Вадим Демченко,
Шеф-редактор „Русский полис Информационная Группа”
Best wishes,Vadim Demchenko,Editor-in-Chief, Russian Polis Information Group



Byłam, jestem…
10 kwietnia, 2010, 8:08 am
Filed under: trochę życia | Tagi:

 Byłam twoją rozmową, jedną z wielu,

stałam się grzbietem na półce, przyjacielu.

Lecz nie narzekam zupełnie, jest nieźle,

 Muza do mnie zajrzała, poszło w poezję…



Połowiczny przyjaciel
8 marca, 2010, 9:33 am
Filed under: trochę poezji | Tagi: ,
 
Nic nie mówił, nie płakał,
i był przyjacielem…
jak pół dupy zza krzaka.
Ani, krzak, ani dupa,
ani iść, ani upaść,
ani to, ani sio…
więc ruszam dalej
– wio!


Budda o miłości
20 grudnia, 2009, 11:57 am
Filed under: trochę historii, trochę metafizyki, trochę życia | Tagi: , ,
Niedawno kupiłam sobie książkę Tchih Nhat Hanh pt.  NAUKI O MIŁOŚCI.  Oto kilka zdań z tego dziełka: „Aby miłość była prawdziwa musi zawierać współczucie, radość i spokoj umysłu. […] Używalismy dotychczas wyrazu miłość, myśląc o pożądaniu czy nawet rozkoszach podniebienia: mówimy przecież: <Kocham jeść>. Musimy rozważniej korzystać z języka. Miłość to piękne słowo i trzeba przywrócić mu jego pierwotne znaczenie. Rdzeń słowa maitri wywodzi się od słowa mitra, „przyjaciel”. W buddyzmie pierwotnym sensem miłości jest przyjaźń. Wszyscy nosimy w sobie ziarna miłości i każdy z nas potrafi je przekształcić w cudowną energię – miłość bezwarunkową, która nie pragnie dla siebie nic w zamian. Gdy uda nam się kogoś dogłębnie zrozumieć – nawet osobę, która nas skrzywdziła – nie będziemy mogli oprzeć się miłości. Budda Sakjamuni ogłosił, że budda kolejnej ery będzie nosił imię Maitreja – budda Miłości”.
 
Jakoś te nauki buddyjskie są mi bliższe, niż to co u miłości często pisze się w naszej kulturze zachodniej.
 


Zanim będziemy w Raju…
30 listopada, 2009, 2:22 pm
Filed under: trochę metafizyki, trochę poezji, trochę życia | Tagi: ,

Znowu odwiedzilam Inkę, moją koleżankę, prawie równolatkę, chorą na raka. Wiozłam jej z Egiptu mały prezent – naszyjnik z jakiejś czarnej, błyszczącej substancji z czarnymi serduszkami i czerwonymi akcencikami. – To czerwone ma odstraszać demony – orzekła Inka, a na różnych ludowych wierzeniach się zna. Napisała o tym kiedyś bardzo mądry artykuł. Czytaj dalej



Brat Karol, siostra Wanda
13 października, 2009, 3:25 pm
Filed under: trochę literatury | Tagi: , ,

Dzisiaj przeczytałam w Wyborczej, że na rynku już jest książka pt. Brat Karol, siostra Wanda o przyjaźni/miłości Wandy Półtawskiej z Karolem Wojtyłą. Muszę kupić. Wezmę ze sobą do Egiptu, gdzie jadę za kilka dni. Mam płynąć przez tydzień po Nilu, więc na czytanie czas będzie, bo ile można się przyglądać mętnej rzece i pustynnym piaskom?



Rak
8 września, 2009, 2:17 pm
Filed under: trochę wspomnień, trochę życia | Tagi: , ,

Niedawno dowiedziałam się, że moja koleżanka, której nie widziałam od 3 lat jest chora na raka. Ma raka płuc, ponoć z przerzutami do kości. Chodziłyśmy razem na Kobiecą Grupę Doskonalenia Duchowego. Nie bardzo się lubiłyśmy. Ona była w pewnym sensie moją odwrotnością. Ja, gdy przychodziłam na grupę prosto po pracy byłam „odsztafirowana”, ona niedbała; ja „szefowa od wielkiego biznesu”, ona luzak od pomocy społecznej i wykluczonych. Czytaj dalej



Nic o nim nie wiedzieliście…

DSC_1660Na zakończenie cyklu o niezwykłej znajomości Jana Pawła II (wcześniej Karola Wojtyły) z Wandą Półtawską Aleksandra Klich, autorka cyklu rozmawia  z jarosławem Makowskim, teologiem,  autorem książki „Kobiety uczą Kościół”.  Red. Klich pyta: „Czego nauczyła Kościół Półtawska”? Czytaj dalej



Po prostu milosc

papieżjest dodany, to mój obrazek

papieżjest dodany, to mój obrazek

Wyborcza pomyliła się w pierwszym odcinku. Opublikowała zdjęcie i podpisała, że są na nim Karol Wojtyła, Wanda Półtawska i jej mąż Andrzej, tymczasem zgadza się tylko Karol Wojtyła. Ponoć Wyborczą w błąd wprowadziła KAI, czyli Katolicka Agencja Prasowa. Zdarza się, potwierdzam jako doświadczona redaktorka.

„Trzeba uratować świętość ludzkiej miłości – mówi pani Wanda o etyce Karola Wojtyły w filmie <Duśka>. Nauczylem Twoje ciało być ciałem Brata, nauczyłem Twoje ciało być ciałem Siostry. Uczcie się kochać, czyli nauczcie swoje ciało poddawać się duchowi. To zależy od Ciebie. Po to dostałeś wolną wolę”. To niby proste, ale trudne zrazem. Idzie na przekór naszej cywilizacji szybkości: mamy mieć wszystko i to szybko, także przejemność. A to nie tak. Aby było pięknie, nie musi być przyjemnie. Tak, moja przyjemność nie jest najwyższą kategorię; moje ja – najwyższym prawem. Uczę się tego z trudem, ale idę krok po kroku. Czytaj dalej



„Nie bedziesz tam sama”

DSC_1649

„Siedzę nad rzeką. W miejscu, gdzie tyle razy przechodziliśmy, wracając – dawniej był tu most i ścieżka do góry z łańcuchem. Teraz nie ma tego śladu” – to wrażenia z samotnej wycieczki w Beskidy Wandy Półtawskiej. Papież był razem z nią duchem. Sam nie miał już nadziei na zobaczenie tych miejsc. Wysłał ją w Beskidy by patrzyła za niego, czuła za niego, przeżywała za niego… Czytaj dalej