Chichot Historii – Bożena M. Dołęgowska-Wysocka


Nieświęta profesorska Trójca

Swietny wywiad przeczytałam w „Przeglądzie” z prof. Aleksandrem Krawczukiem, który wedle swoich własnych słów, dochodzi do lat 90. Pozazdrościć pamięci, elokwencji, ciętego słowa. To trzeci profesor, z którym blisko spotykam się ostatnio, po równie wiekowym prof. Andrzeju Nowickim i nieco młodszym prof. Januszu Tazbirze. Taka nieświęta, profesorska Trójca moich duchowych mistrzów. I wszyscy trzej tak bliscy wolnomularskim ideałom. (prof. Nowicki były Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Polski). Prof. Krawczuk napisał 18 lat temu wstęp do mojej książki o Tadeuszu Żeleńskim-Boyu pt. Poboyowisko. W czerwcu będzie 70 lat od chwili jego tragicznej śmierci od hitlerowskich kul. Ciekawe, czy poza portalem Racjonalista, ktoś to w ogóle zauważy? Boy żywy jak nigdy, zapomniany – jak nigdy.  Szkoda. Szkoda. Szkoda.



Lipski w październiku
4 grudnia, 2010, 11:42 am
Filed under: trochę historii, trochę literatury | Tagi: ,

Dzisiejsza „Gazeta Wyborcza” pisze o Janie Józefie Lipskim. Zostały wydane jego Dzienniki z lat 1954 – 1957. Ma się odbyć promocja tej książki z udziałem Adama Michnika, Jana Lityńskiego i Barbary Toruńczyk. W informacjach o Lipskim nie wspomniano tylko jego członkostwa w masonerii, konkretnie loży Kopernik. Co za dużo, to niezdrowo?



Brat nagrodzony
27 listopada, 2010, 11:10 pm
Filed under: trochę sztuki, trochę życia | Tagi:

Byłam dzisiaj na pracach loży Cezary Leżeński na Wsch:. Warszawy (WWP) i dowiedziałam się, że jeden z naszych braci, który zrobił piękne meble do naszej wspólnej siedziby lożowej, zostanie niedługo nagrodzony za renowację iluś tam ołtarzy do świątyń katolickich. Myślę, że Panu Bogu to nie przeszkadza, iż to mason tak pięknie odnawia Jego ołtarze, no a nagradzający po prostu nie wiedzą, że on jest masonem. Chi, chi…



Święto polskich masonek
18 listopada, 2010, 9:33 pm
Filed under: trochę metafizyki, trochę życia | Tagi: ,

Ale pracy, telefonów, maili, zamieszania, dyskusji, śmiechu, zmartwień i wszystkiego co można sobie wyobrazić. Jutro uroczyste posiedzenie Sz:.L:. PROMETEA na Wsch:. Warszawy.  4 listopada br. skończyła nasza loża 10 lat. Cieszę się, że nie tylko doczekałam tego dnia, nie  tylko, że  będę prowadzić to posiedzenie, ale czuję w sobie olbrzymią energię i chęć poprowadzenia naszej pracy dalej: do następnych lóż i do powstania polskiej żeńskiej obediencji. No i jeszcze mam archiwa, dziennik, obrazy, egzemplarze „Wolnomularza Polskiego” i książeczki z serii Biblioteczki WP. Mam co robić, do samej śmierci, zanim udam się na Wieczny Wschód, do Wielkiego Architekta, zwanego u nas, wolnomularzy, niekiedy Wielkim Budownikiem Wszechświata..



Wazon płomienisty
11 listopada, 2010, 12:15 pm
Filed under: trochę metafizyki, trochę życia | Tagi: , ,

Zaraz po przyjściu z pogrzebu Inki zaczęłam robić wazon. „Pozostaniemy w swoich dziełach” – to było też i motto Inki. A więc wazon jest ognisty, będzie darem od nas, masonek z Loży Prometea na nasze 10-lecie, dla Wielkiej Żeńskiej Loży Francji. Uroczystości jubileuszowe tuż, tuż. Wazon nawiązuje do kolorów naszej nazwy, jest płomienisty, to odblask tego płomienia, które Prometeusz ukradł bogom, aby zanieść go ludziom. Płomienie jednak nie kontrolowane zamiast przynieść dobro, mogą wszystko spopielić, ogień musi być ograniczony przez wiedzę i mądrość ludzką. To te wszystkie poplątane”druciki” na szkle. A zaraz jadę do Czerwonej Góry – mama po raz kolejny w swoim życiu wyszła szczęśliwie ze szpitala.



Po pogrzebie Inki
10 listopada, 2010, 4:19 pm
Filed under: trochę metafizyki, trochę życia | Tagi: , ,

Wróciłam z pogrzebu Inki. Stare Powązki w lekkiej mgiełce, mżawce, nagie gałęzie drzew na cmentarzu. Była oczywiście msza. Ksiądz nie powiedział jednego zdania „od siebie” o Ince. Albo mu nikt nic o niej nie powiedział, albo już taki ma styl. Za to pięknie wystąpiła nad grobem pani z Instytutu Badań Literackich PAN – doc. dr hab. Ewa Głębicka. Jakie to było dziwne, bo jechałam wcześniej autobusem. Obok mnie, a właściwie naprzeciwko siedziała kobieta, i  ja  w i e d z i a ł a m , że ona też jedzie na pogrzeb Inki! I właśnie nad jej grobem okazało się, to co się okazało. Mówiła o tym, że po śmierci zostajemy w swoich dziełach, tak jak budowniczowie katedr gotyckich pozostali w swoich. Inka zostanie w książkach z listami Henryka Sienkiewicza. Ten moment nad grobem (obok był monument z aniołem z roku 1803!) pozostanie już na zawsze w mojej pamięci. Podeszłam potem do pani docent i podziękowałam jej za to wzruszające wystąpienie. I mnie bardzo interesują listy Marii Dąbrowskiej do Stanisława Stempowskiego (wybitnego plskiego masona), nad którymi pracuje teraz, a Inka pracowała do samej śmierci. Kto wie, co się może zdarzyć. Kto wie…



Odziedziczone marzenia Baracka Obamy

Wielokrotnie szukałam w księgarniach książki Barcka Obamy, ale nigdy jej nie dostrzegłam. Pewnie źle szukałam. Kupiłam ją wczoraj i to wcale nie w księgarni, tylko od przygodnego sprzedawcy. To autobiografia obecnego prezydenta USA, którą pisał, gdy jeszcze prezydentem nie był. Nie mogę sie od niej oderwać, nawet zostawiłam męża sam na sam z Jak rozpętałem II wojnę światową. Czytam, czytam, czytam. I nieraz przechodzą mnie dreszcze – to wtedy, gdy bije z tych stron czysta prawda. Ja ją  c z u j ę. Może to dlatego, że po wielu latach duchowego przyzwolenia na wiele w moim życiu, znów rozpoczęłam prawdziwą walkę o to w co wierzę, co jest mi bliskie i czego nie dam sobie ukraść. Nie pozwolę się na przykład zepchnąć do narożnika „Nie-patriotów” „prawdziwym” patriotom, dlatego, że czuję i przeżywam Ojczyznę inaczej, że bliskie są mi inne tradycje, że nie cierpię historiografii trumiennej, że jestem kosmopolityczną masonką. Ta książka Obamy dodaje mi sił i wiarę w sens takiej niby przegranej walki. Daruję mu już to nieprzyjechanie do Krakowa na pogrzeb pary prezydenckiej. Gdyby przyjechał i całe NATO za nim, to pewnie stalibyśmy się purchawkę monstrualną, a tak – tylko dobrze wyrośniętą…



Jak mason z masonem
16 kwietnia, 2010, 12:50 pm
Filed under: trochę historii, trochę poezji | Tagi: , , ,
Rozmowa wawelska br:. księcia Józefa Poniatowskiego z br:. Adamem Mickiewiczem,
słynnymi adeptami Sztuki Królewskiej
 
br.:. Ks. Józef Poniatowski:
O czym tu dumać
w krypcie, na Wawelu,
bracie Adamie,
– drogi Przyjacielu.
 
br:. Adam Mickiewicz:
Ciągle pary i pary,
jak gdyby dwójkami
szło się bracie do nieba,
ledwie wniosą mary.
 
br:. ks. Jozef Poniatowski:
Ja z Kościuszką Tadziem,
Ty z wieszczem Słowackim
Sikorski z Piłsudskim,
legionistą chwackim. Czytaj dalej


Mniej niż nic…
31 marca, 2010, 1:44 pm
Filed under: trochę historii, trochę metafizyki | Tagi: , , ,

„Siedem, (łac. septem, gr. επτα, hebr. šeba, akad. šebe, ar. sab`a skt. saptá, nah. chicome).  Liczba siedem to liczba uważana za mistyczną, wyróżniającą się bogatą symboliką. W wielu mitologiach i religiach świata jest symbolem całości, dopełnienia, symbolizuje związek czasu i przestrzeni. W Nowym Testamencie (Mt 18,21) oznacza pełnię i doskonałość, w religii judaistycznej kojarzyła się z siedmioma dniami tygodnia, siedmioma archaniołami. Przez siedem dni trwały wielkie święta i siedem tygodni upływało między Paschą a Świętem Tygodni. Starożytni filozofowie przypisywali jej własności opieki i władzy nad światem, kojarząc z siedmioma planetami. Pitagorejczycy uważali ją za najwyższą podstawową liczbę całkowitą. W wielu mitologiach stanowiła atrybut bogów, jej wartość była przedstawiana w architekturze, świętych pismach, przykazaniach, kosmologii”. Czytaj dalej



Święta liczba siedem: 7
30 marca, 2010, 5:07 pm
Filed under: trochę historii, trochę metafizyki | Tagi: , ,

Ale się przed sekundą zadziwiłam! W kwietniu br., obchodzę bardzo dla mnie ważną, siódmę rocznicę pewnego wydarzenia, „być albo nie być” mego życia. I jakoś samo szuka mi się wszędzie siódemek: Pierwsze skojarzenie to oczywiście sen Józefa o siedmiu krowach tłustych i siedmiu chudych. Ostatnio kilka znaczących siódemek znalazłam na kartach Historii religii i wierzeń Mircei Eliadego. Pozaznaczałam je wszystkie, aby napisać jakiś artykulik na lożowe prace, bo i u nas, w masonerii, siódemka odgrywa ważną rolę. No i właśnie przed chwilą, znalazłam informację o słynnej figurce paleolitycznej, tzw. Wenus z Willendorfu, która oprócz bardzo obfitego ciała ma ciekawe nakrycie głowy, i ozdoby jej, tj. tej „czapki” zaznaczone są w rzędach, w    s i e d m i u   rzędach! Nie przypuszczałam, że magiczne 7 istniało już w paleolicie! To oni umieli już wtedy liczyć???