Chichot Historii – Bożena M. Dołęgowska-Wysocka


Urodziny na hawajską nutę
Styczeń 23, 2010, 7:54 pm
Filed under: trochę poezji, trochę życia | Tagi: , , ,

Dzisiaj Ola, moja córka, miała urodziny. Gdy się urodziła, ja miałam tyle lat co ona dzisiaj. Obie ledwo przeżyłyśmy to wszystko. Prezent urodzinowy zrobiłyśmy sobie także obie: zamówiłyśmy pana Jacka z masażem hawajskim. Pierwsza do masażu poszła Ola, potem jej mąż Piotrek, a na końcu ja. Pan Jacek dopiero do wyszedł. Doznania były zupelnie innego kalibru, niż tamte sprzed lat. Teraz kąpiel z bombelkami i – och! – jak dobrze! Wczorajsza podróż służbowa wyszła całkiem całkiem, choć te 12 godzin w pociągu lub czekając na pociąg w te mrozy, to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej. W pociagu dokończyłam Larssona, tachając ze sobą trzeci, grubaśny tom jego trylogii Millenium. A w przerwach ulożyłam wierszyk: Czytaj dalej

Reklamy


Hawajski Sylwester
Grudzień 31, 2009, 2:28 pm
Filed under: trochę zabawy, trochę zdrowia, trochę życia | Tagi: ,

A wieczorem wypatrywaliśmy z mężem gwiazd na niebie...

Ja już moi drodzy jestem po Sylwestrze i to hawajskim! Zamiast wieczornego balu zafundowałam sobie w tym roku przedpołudniowy masaż hawajski. Drogi do pana Jacka tym razem nie zgubiłam, poranna stolica była pusta aż miło, więc w pół godziny byłam na miejscu. Przed masażem była pogawędka, co się stało w moim życiu od ostatniego masażu. Oj stało się, stało! Czytaj dalej



Szlachetne zdrowie, czyli Lomi Lomi i nie tylko
Grudzień 11, 2009, 8:48 pm
Filed under: trochę czegoś innego, trochę zdrowia | Tagi: , ,

To ja (z lewej) z moją kuzynką Hanią. Ja leżę do łóżku, które wałkuje mi plecy od dołu do góry, nagrzewając jednocześnie, a Hania ma inną nagrzewarkę, przystawioną do innej części kobiecego ciała. Potem zamieniyśmy się rolami. To „centrum” zdrowia mieści się w średnim pokoju u moich rodziców w Czerwonej Górze. Do Warszawy przywiozłam (była w komplecie) zdrowotną matę – wszystko produkcji koreańskiej – która nagrzewa się i promieniuje czymś tam. Dobrze się na niej leży.  No i do tego wszystkiego dołożyłam dzisiaj masaż Lomi Lomi Nui… Czytaj dalej



O wężu, sensie życia i masażu hawajskim cd
Grudzień 11, 2009, 9:31 am
Filed under: trochę życia | Tagi: , , ,

Głupia jestem, przecież wąż na słońcu nagrzewa się, bo jest zmiennocieplny – w nocy spłynęła na mnie stara szkolna wiedza. Ale jak się przeziębia – dalej nie wiem. Może poszukam w googlach hasła „przeziębiony wąż”? Ale to po masażu hawajskim. Zaraz jadę. Dowcipny jak zwykle mąż spytał się, po co zatem myję zęby, skoro to masaż ciała. Hi hi – ale śmieszne. Masaż jest na krańcu świata, czyli daleko pod Warszawą. Ola przyniosła mi mapkę wydrukowaną z internetu, bladą, ale zakręty widać. Może znajdę, a motywację mam wielką. Po tym tygodniu jestem zmięta, choć przebłyski mam. Wczoraj spotkałam się z panią po siedemdziesiątce, która przez ostatnie kilkanaście lat opiekowała się ojcem. Zmarł niedawno. Miał 102 lata. A ona straciła oparcie i nie wie już chyba kim i po co jest. Sama muszę się wzmocnić, by wzmacniać innych.



Masaż hawajski
Listopad 27, 2009, 2:39 pm
Filed under: trochę przyrody, trochę życia | Tagi: , ,

Ale miałam piątek w redakcji (załoga ma wolne, pracujemy przeważnie z córką wtedy)! Zawitał do nas pan od masażu hawajskiego z łożem, hawajską muzyką, olejkami, lampkami i swymi umiejętnościami rzecz jasna. Obie poddałyśmy się po kolei w mym gabinecie masażowi. Wszystko trwało od 9.00 do 12.30. Czytaj dalej