Chichot Historii – Bożena M. Dołęgowska-Wysocka


Brat nagrodzony
Listopad 27, 2010, 11:10 pm
Filed under: trochę sztuki, trochę życia | Tagi:

Byłam dzisiaj na pracach loży Cezary Leżeński na Wsch:. Warszawy (WWP) i dowiedziałam się, że jeden z naszych braci, który zrobił piękne meble do naszej wspólnej siedziby lożowej, zostanie niedługo nagrodzony za renowację iluś tam ołtarzy do świątyń katolickich. Myślę, że Panu Bogu to nie przeszkadza, iż to mason tak pięknie odnawia Jego ołtarze, no a nagradzający po prostu nie wiedzą, że on jest masonem. Chi, chi…

Reklamy


Jak Awdiejewa z Awdiejewem
Październik 22, 2010, 10:18 pm
Filed under: trochę sztuki | Tagi: , ,

Zwróciłam uwagę na Juliannę Awdiejewą, bo spojarzyła mi się z moim ulubionym Aloszą Awdiejewem, którego w rodzinie kochamy słuchać, jak sam mówi o sobie – tego Ruska, Żyda i Polaka po trochu. Zauważyłam po ogłoszeniu wyników Konkursu Chopinowskiego na TVP Kultura, że niektórzy o kulturze jakby zapomnieli. Nie jestem w stanie ocenić gry laureatki, myślę jednak, że w jury nie zasiadały nieuki i palanty, ale patrzyłam na jej twarz, gdy grała koncert e-moll: twarz wrażliwa, ale silna, zdeterminowana, nieraz jakby zacięta, cierpiąca. Chopin, gdy komponował, też nie był szczęśliwy lecz przeważnie cierpiał. Poza wszystkim cierpiał, bo chorował. I dlatego uśmiechnięci, cherubinkowaci pianiści do Chopina mi nie pasują. Dzisiaj odnaleźliśmy z mężem w szafce płytę z Aloszą Awdiejewem. Najbardziej lubię jego romanse rosyjskie i cygańskie. Ech, gdzież te  trojki, pochodnie, pęd i zima… No, zima w każdym razie będzie niezadługo.



Dwa światy
Październik 21, 2010, 8:56 pm
Filed under: trochę polityki, trochę sztuki | Tagi: ,

Dzisiaj spotkały się w Polsce dwa światy, i w dwóch występował nasz prezydent Bronisław Komorowski. Pierwszy swiat, to świat polityki i politycznej zbrodni, odrzucanych gestów i gorszących sporów. Drugi świat, to świat cudownej muzyki Fryderyka Chopina, wspaniałych wirtuozów i szlachetnej rywalizacji. Przełączając stacje, jakbyśmy trafiali z Piekła do Nieba. I odwrotnie. Przyznam się, gdyby nie ta zbrodnia, nie przełączyłabym kanałów telewizji z TVN 24 na TVP Kultura.



Będzie Rejs II
Październik 18, 2010, 6:25 pm
Filed under: trochę polityki, trochę sztuki | Tagi: ,

Dawno się nie uśmiałam nad gazetą jak nad dzisiejszym „Przeglądem”, a konkretnie wywiadem z twórcą filmu Rejs, Markiem Piwowskim. Zacytuję tylko mały fragment na temat cenzury: „Były dwie szkoły postępowania z cenzurą: albo dać im  parę dialogów na pożarcie, albo usunąć wszystkie wątpliwe dialogi, żeby nie drażnić. Zespół TOR mia cykor i zdecydował, żeby nie drażnić, więc usunął wszystko, czego się bał, do tego stopnia, że jak cenzor zobaczył film, to zapyta: ł” <Kto panu tak to pociął?>”

Mąż, stary dziennikarz opowiadał mi, że kiedy zmarł generał Anders, zadzwonił do niego – do „Kuriera Polskiego” konkretnie – znajomy cenzor i powiedział: „Słuchaj Adam, zmarł Anders, jeszcze nie mamy zapisu…”.  W taki oto sposób popołudniowe pismo Stronnictwa Demokratycznego jako pierwsxze i bodajże jedyne na dyżurze Adama dało na pierwszej stronie notatkę o śmierci generała, co to miał do Polski przybyć na b iałym koniu, choć niestety nie zdążył.



Zagubiłam się we śnie
Lipiec 28, 2010, 10:34 am
Filed under: trochę metafizyki, trochę sztuki | Tagi:

Miałam sen, w który się zagubiłam. Wiedziałam, kim jestem, ale nie wiedziałam jak trafić do domu, gdzie byli i mąż, i rodzice, i babcia, która dawno przecież nie żyje. Zostawił mnie w tym śnie kolega, który był jakimś łącznikiem ze znamym światem; był, a zaraz potem go nie było. Muszę mu to powiedzieć, to jedyna znajomość, ktorą kontynuuję od czasów studiów. Poprosiłam o pomoc jakąś panią ze straganu, a ona z kolei poprosiła jakś łebskich – to jej słowa – chłopaków. I jeden z nich zaprowadził mnie jakby do galerii sztuki, było tam mnóstwo obrazów i gobelinów, i od razu wiedziałam, że stamtąd już znajdę drogę. Po prostu odnalazłam się. Acha, w tym śnie przez jakiś czas byłam półnaga, dopiero po jakimś czasie znalazłam jakąś bluzkę, którą włożyłam na siebie, a tak, chodziłam jak nie przymierzając Taitanka u Gaugouina… Zagubiona – odnaleziona w sztuce. To  chyba nie najgorsza perspektywa na stare lata. Mam na werandzie czarną deskę. Ma być na niej namalowany kolejny mój sen – jak latałam w czarnym kapeluszu po rozgwieżdżonym niebie i mierzyłam się siłą wzroku i woli z upiorami. Zwyciężyłam.



55 lat minęło jak jeden dzień
Lipiec 10, 2010, 6:52 pm
Filed under: trochę przyrody, trochę sztuki | Tagi: ,

Wczoraj miałam urodziny – 55 lat. Urodziłam się w roku 1955, tak że mam teraz aż cztery piątki: 55, 55. Jesteśmy z mężem w Zalesiu. Siedzimy na werandzie, po której pnie się stara winorośl i bluszcz. Słońce na werandzie jest od rana do zmierzchu, upału nie czuć, tylko promienie słońca wędrują tak, że w każdej chwili weranda jest inna. Raj dla impresjonistów. Wczoraj namalowałam kolejny obraz. Jest taki dziecinny w wyrazie, że dzisiaj wnuczka sąsiadki Neli probówała zabrać z niego złotą rybkę. Na obrazie jest zaczarowany podmorski świat, królowa meduz w złotej koronie i jej panny – dwórki złote rybki, każda z trzema życzeniami. Meduzie chyba po raz pierwszy w życiu nie chce się bardzo pisać bloga, przecież nie ma rąk, zatapia się w naturę i wodę, jak ja cała się zatapiam w impresjonistyczną werandę. Już nie jestem bluszczem, który namalowałam rok temu, nie czepiam się kurczowo wszystkich i wszystkiego, mogę wreszcie wypuścić z rąk wiele spraw, zdarzeń, ludzi (od miesiąca mam zdrętwiałe palce, które rzeczywiście nie bardzo chcą trzymać). Na werandzie pachnie, bo są na niej i bukiety kwiatów. Jeden cudny koszyk dostałam od swojej załogi „Gazety Ubezpieczeniowej”, drugi bukiet z hortensji i pachnącego groszku przyniosła dzisiaj sąsiadka, a trzeci, pachnący mi nad głową, gdy czytam, pachnie liliami – to od prezesa HMI Petera Grudniaka, który poprzez kierowcę wyśledził mnie na daczy pod Warszawą, nie wiem jakim cudem. Czuję się jednym słowem jak w raju. Obok siedzi mąż i czyta, Pati, wielka kocica, rozkłada swoje obszerne ciało na stole, a Rysiu, jej nieśluba latorośl półrasowa, wpada do nas od czasu do czasu, by wymiauczeć opowieści zalesiańskie tak, że niekiedy musimy go wyrzucić z łóżka. Jest cudnie…

A to obrazy, które ostatnio namalowałam:

Obraz z lewej, to Meduza; z prawej – to Raj bez Ewy. Załatwiłam nim swoje porachunki z pewnym starym bogiem pustynnych Żydów. Czuję się wolna. Wreszcie.



W płomieniach
Styczeń 20, 2010, 12:33 pm
Filed under: trochę sztuki, trochę wspomnień, trochę życia | Tagi: ,

To mój portret namalowany przez naszego rodzinnego artystę Alfreda Wysockiego w 2001 r. Do niedawna moja sylwetka od dołu przykryta była delikatnymi trawami, ledwie zaznaczonymi przez pędzel malarza. Od wczoraj trawy zmieniły się w języki ognia. Fredek nie wiedział, że mMój świat w tamtym roku zaczęły ogarniać płomienie. 

Po dziewięciu latach cała przemieniona domalowałam sama te płomyki. W międzyczasie zmieniłam swoje włosy – są już długie i mego starego, naturalnego koloru. Wtedy byłam całkiem siwa. Po dziewięciu latach mam młodszego ducha, „naturalne” włosy i na świat patrzę zupełnie inaczej. Wtedy nie widziałam przed sobą światła. Dzisiaj – przekazuję je dalej. Moim ulubionym ptakiem stał się Fenix, a niezapomnianym przeżyciem – atak na wieże World Trade Center.