Chichot Historii – Bożena M. Dołęgowska-Wysocka


Nowe i stare książki
Grudzień 28, 2010, 9:40 pm
Filed under: trochę literatury | Tagi:

Dostałam nowe książki pod choinkę, wzięłam też kilka starych z maminej półki, sama sobie dokupiłam niektore. I chce mi się je wszystkie czytać jednocześnie! Od Rozmyślań Marka Aureliusza, cesarza-filozofia, po Babcię w Afryce, Baśnie z tysiąca i jednej nocy, Opowieści biblijne; życie jest piękne, że mieści się w nim tyle książek do przeczytania. I ilu bym nie przeczytała, wszystkich nie przeczytam. Życie jest piękne. A książki to moja miłość jedna z największych w życiu.

Reklamy


Lipski w październiku
Grudzień 4, 2010, 11:42 am
Filed under: trochę historii, trochę literatury | Tagi: ,

Dzisiejsza „Gazeta Wyborcza” pisze o Janie Józefie Lipskim. Zostały wydane jego Dzienniki z lat 1954 – 1957. Ma się odbyć promocja tej książki z udziałem Adama Michnika, Jana Lityńskiego i Barbary Toruńczyk. W informacjach o Lipskim nie wspomniano tylko jego członkostwa w masonerii, konkretnie loży Kopernik. Co za dużo, to niezdrowo?



Moralnie obojętne

Dawno nie przeczytałam nic o Tadeuszu Boyu-Żeleńskim, bohaterze mojej starej książki pt. Poboyowisko (1993). No a dzisiaj tak! Czytam właśnie wywiad z Michałem Głowińskim w Gazecie na Święto i doszłam do fragmentu, w którym mówi on o swoim homoseksualiźmie i wspomina właśnie Boya i jego przedwojennego adwersaża ks.Pirożyńskiego. Cytuję: „… homoseksualizm nie jest cnotą (śmiech). Jest od człowieka niezależny i w tym sensie jest moralnie obojętny, żeby użyć słynnego sformułowania księdza Mariana Pirożyńskiego, którego Tadeusz Boy-Żeleński wyśmiewał. Bo on w okresie międzywojennym wydał poradnik katolicki dla czytelników [Co czytać], głównie dla  młodzieży, co powinni, a czego nie powinni czytać. Określał to zwłaszcza pod kątem erotyzmu. Jeśli książka pod tym względem niczymn się nie wyróżniała, ksiądz pisał: <Moralnie obojętna> (śmiech). Więc, używając tej genialnej formuły księdza Pirożyńskiego, homoseksualizm jest moralnie obojętny, bo go sobie nie wybieraliśmy”.

Z ks. Pirożyńskiem przez wiele lat po wojnie korespondował Szymon Kobyliński i opisał mi to w liście, który potem zamieściłam w Poboyowisku. I pan Szymon, i ja, nie mówiąc już o Boyu, nie przypuszczaliśmy, że wyrażenie ks. Pirożyńskiego „moralnie obojętne” tak wspaniale zastosuje i wykręci kota ogonem, Michał Głowiński. Lubię, jak mnie coś tak zaskoczy, trochę rozrusza to zastygłe i pokryte rzęsą jeziorko, jakim są wspomnienia.



Noblista literacki
Październik 10, 2010, 9:32 am
Filed under: trochę literatury | Tagi: , ,

Gdy usłyszałam w telewizji, że nowym literackim noblistą został Mario Vargas Llosa, poprosiłam męża, by kupił coś w księgarni. Wszystko jedno co, bo nie czytałam nigdy i nic. Wstyd – nie wstyd, nie sposób przeczytać wszystkiego – pomyślałam. Mąż wrócił z trzema książkami pod pachą. Ja zabrałam się za Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki, on za Kartki don Rigobara. No i oboje ugrzęźliśmy na dobre. Jak to cudownie, że jest tyle książek jeszcze nie przeczytanych!  Wszystkich książek Llosy nie kupię, bo półek już w domu za mało, ale chyba trzeba odnowić nasz związek z biblioteką.  Ostatnio naszym ulubionym autorem był pół Rosjanin pół Gruzin Boris Akunin, teraz przerzucamy się na Peruwiańczyka (Akunin, mam nadzieję, pisze coś nowego!)



Odziedziczone marzenia Baracka Obamy

Wielokrotnie szukałam w księgarniach książki Barcka Obamy, ale nigdy jej nie dostrzegłam. Pewnie źle szukałam. Kupiłam ją wczoraj i to wcale nie w księgarni, tylko od przygodnego sprzedawcy. To autobiografia obecnego prezydenta USA, którą pisał, gdy jeszcze prezydentem nie był. Nie mogę sie od niej oderwać, nawet zostawiłam męża sam na sam z Jak rozpętałem II wojnę światową. Czytam, czytam, czytam. I nieraz przechodzą mnie dreszcze – to wtedy, gdy bije z tych stron czysta prawda. Ja ją  c z u j ę. Może to dlatego, że po wielu latach duchowego przyzwolenia na wiele w moim życiu, znów rozpoczęłam prawdziwą walkę o to w co wierzę, co jest mi bliskie i czego nie dam sobie ukraść. Nie pozwolę się na przykład zepchnąć do narożnika „Nie-patriotów” „prawdziwym” patriotom, dlatego, że czuję i przeżywam Ojczyznę inaczej, że bliskie są mi inne tradycje, że nie cierpię historiografii trumiennej, że jestem kosmopolityczną masonką. Ta książka Obamy dodaje mi sił i wiarę w sens takiej niby przegranej walki. Daruję mu już to nieprzyjechanie do Krakowa na pogrzeb pary prezydenckiej. Gdyby przyjechał i całe NATO za nim, to pewnie stalibyśmy się purchawkę monstrualną, a tak – tylko dobrze wyrośniętą…



O kobietach biblijnych
Marzec 15, 2010, 10:02 pm
Filed under: trochę historii, trochę literatury | Tagi: , ,

Ola kupiła mi dzisiaj książkę jakiejś francuskiej autorki o kobietach w Biblii. Ostatni rozdzialik jest o „mej” żonie Pana Boga, ale bez imienia; taki bardziej poetycki. Kobiecy wątek masoński z kolei pojawił się w tekście, który wydrukują Wysokie Obcasy gdzieś pod koniec kwietnia br. Autoryzowałam swoje fragmenty. Myślę, że wyjdzie ciekawa opowieść o współczesnych masonkach; takiej nie napisała jeszcze żadna polska gazeta. Wiem coś o tym. A propos bogini, my w naszym rytuale mamy Wielkiego Architekta Wszechświata. Dziś mignęła mi myśl: a co z żoną Wielkiego Architekta? No co??? Czy na stare lata zostanę fiministką?



Nadzieje i smutki

Tak mi dziwnie w duszy. Z jednej strony smutek z powodu rodzinnych chorób, strach przed niewiadomym, bunt  a jednocześnie pogodzenie się z rzeczywistością, a z drugiej – nadzieja na spełnienie marzeń. Oto w najsmutniejszym z moich ostatnich dni, w poczcie mailowej znalazłam list od nieznanego mi człowieka, ojca chorej dziewczynki na porażenie mózgowe, która leczy się – po drugiej operacji stanęła po raz pierwszy na własnych nogach! – w szpitalu na Górce. Czytaj dalej