Chichot Historii – Bożena M. Dołęgowska-Wysocka


Niech się święci 1 Maja!

Wczoraj napisałam, że „koniec świętowania”, a dzisiaj trzeba odwołać: świętowanie dopiero się zacznie – od dziś po 1 maja, kiedy nasz papież Jan Paweł II zostanie świętym. Tyle razy w przeszłosci słyszałam z trybuny: „Niech się swięci 1 Maja”. No i się ten 1 maj uświęcił. Cieszę się z tego, bo to będzie radość dla Polski, może przełamie tę straszną martyrologię, to cierpietnictwo. Może głos podniesie Kościół budujący? Budujący sam siebie, swoich wiernych. No i radosny. Kardynał Nycz uważa, że „powinno to być radosne świętowanie z powodu tego, że Kościół ma nowego błogosławionego – takiego, którego wszyscy, kiedy żył na ziemi i był papieżem, starali się lepiej czy gorzej słuchać”.

1 maja każdyh będzie miał powód, by wyjść na ulicę. To taki papieski psikus z nieba, że Święto Miłosierdzia przypadło w tym roku właśnie 1 maja. Polska kocha symbole, więc je będzie miała – piętrowe!

Namalowałam papieżowi aureolę na tym zdjęciu 4 lata temu, w 2007 r. przed wyjazdem do Ziemi Świętej.

Reklamy


Nieświęta profesorska Trójca

Swietny wywiad przeczytałam w „Przeglądzie” z prof. Aleksandrem Krawczukiem, który wedle swoich własnych słów, dochodzi do lat 90. Pozazdrościć pamięci, elokwencji, ciętego słowa. To trzeci profesor, z którym blisko spotykam się ostatnio, po równie wiekowym prof. Andrzeju Nowickim i nieco młodszym prof. Januszu Tazbirze. Taka nieświęta, profesorska Trójca moich duchowych mistrzów. I wszyscy trzej tak bliscy wolnomularskim ideałom. (prof. Nowicki były Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Polski). Prof. Krawczuk napisał 18 lat temu wstęp do mojej książki o Tadeuszu Żeleńskim-Boyu pt. Poboyowisko. W czerwcu będzie 70 lat od chwili jego tragicznej śmierci od hitlerowskich kul. Ciekawe, czy poza portalem Racjonalista, ktoś to w ogóle zauważy? Boy żywy jak nigdy, zapomniany – jak nigdy.  Szkoda. Szkoda. Szkoda.



Bezbłędny Tazbir
Grudzień 16, 2010, 10:27 pm
Filed under: trochę historii | Tagi: , ,

Byłam dzisiaj na spotkaniu z prof. Januszm Tazbirem. Mówił w „stosownym gronie” o spiskowej historii dziejów. To była rozkosz: wiedza, kultura osobista, poczucie humoru. Wzięłam od siebie i od córki książki profesora o szlachcie i teologach m.in., no i mam autograf. Najbardziej mniej rozśmieszyła informacja, że wedle niektórych kręgów, święty Paweł wcale się nie nzawrócił, tylko – zostając tak na prawdę Szawłem – cały czas udawał tylko, a został posłany przez Sanhedryn do chrześcijan, by rozszerzyć nową religię na nie-Żydów po to, aby rozwalić Rzym. Takaich kwiatków było zresztą więcej.



Lipski w październiku
Grudzień 4, 2010, 11:42 am
Filed under: trochę historii, trochę literatury | Tagi: ,

Dzisiejsza „Gazeta Wyborcza” pisze o Janie Józefie Lipskim. Zostały wydane jego Dzienniki z lat 1954 – 1957. Ma się odbyć promocja tej książki z udziałem Adama Michnika, Jana Lityńskiego i Barbary Toruńczyk. W informacjach o Lipskim nie wspomniano tylko jego członkostwa w masonerii, konkretnie loży Kopernik. Co za dużo, to niezdrowo?



Książę Pepi – mason, wolnomularz, farmazon

Nigdy nie przypuzczałam, że z taką lubością będę słuchać mojej starej „koleżanki” z Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych  Julii Pitery (koleżanka jest w cudzysłowie, bowiem dopiero po ćwierć wieku dowiedziałam się, że razem studiowałyśmy, nie zapamiętałm Pani Julii, dziwne). Było o księciu Józefie Poniatowskim i jego pomniku przy pałacu prezydenckim. Pani Julia – okazuje się –  mieszka gdzieś blisko niego (150 m) i jest do pomnika niezwykle przywiązana. Znała tyle szczegółów na jego temat, mówiła też w TVN 24 o rocznicach, które niezadługo będziemy obchodzili: 200 lecie urodzin i 150 lecie śmierci (miał książę tylko 50 lat, gdy utonął w nurtach Elstery!). Wszystko to oczywiście w kontekście pomnika ś.P. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który miałby ewentualnie stanąć zamiast Poniatowskiego. W demonstracji na Krakowskim Przedmieściu nie uczestniczyłam, ale jeśli by chciano przesuwać Poniatowskiego – pójdę i sama zwołam grupę. Toż to nie tylko wielki Polak i patriota, ale i „nasz”, mason, zwany inaczej wolnomularzem lub – przez przeciwników – farmazonem.



Posuń się, panie Poniatowski!

Moja córka Ola znalazła w internecie kilka propozycji pomników, które miałyby stanąć przy pałacu prezydenckim w Warszawie, po przeniesieniu krzyża do któregoś z kościołów. Najbardziej spodobał mi się ten, który prezentuję na zdjęciu. Mój ulubiony pomnik księcia – masona Józefa Poniatowskiego, zwanego przez przyjaciół i przyjaciółki czule księciem Pepi,  zostałby na swoim miejscu. Książę musiałby się tylko trochę posunąć, aby na cokole, obok, mógł stanąć prezydent. Jeśli kogoś raziłby osiołek (że niepoważnie, na ośle, gdy obok tak wspaniały rumak), to przypomnę, że właśnie na osiołku, a nie na koniu,  wjechał do Jerozolimy Chrystus w niedzielę palmową. O podpisie na cokole można by myślę jeszcze podyskutować, ale generalnie jestem „za”.



Do świętej Anny
Lipiec 21, 2010, 7:30 pm
Filed under: trochę historii | Tagi: , , ,

Konflikt wokół prezydenckiego krzyża (chyba) zażegnany. Ma trafić do kościoła świętej Anny, akademickiego. Kościół warszawski osobiście mi się z niczym szczególnym nie kojarzy, świętą Annę pamiętam za to z Jerozolimy. Poświęcony jest matce Matki Boskiej, czyli właśnie Świętej Annie, a wybudowali go jeszcze krzyżowcy. Cudownie niesie dźwięk, głosy, śpiewy.  Z mężem św. Anny. Joachimem (nie wiem, czy został świętym) mam jeszcze inne wspomnienie: cudownej kotliny w Pustyni Judzkiej (tej od kuszenia Chrystusa), w której płynie strumień (cud na pustyni), jest trochę zieleni i klasztor – w tej chwili prawosławny – założony jeszcze w pierwszym tysiącleciu. JOACHIM PASAŁ TU PONOĆ SWOJE STADA. Na tejże pustyni spadły na mnie 3 lata temu dwie krople deszczu, a nasz przewodnik – ojciec pallotyn – powiedział, że to oznaka wielkiej łaski, każda kropla na tej pustyni.

Wracając zaś do krzyża, powędruje z pielgrzymką na Jasną Górę. Ciekawe, czy to rzeczywiście koniec konfliktu, czy przybierze nowy kształt? Poczekamy – zobaczymy.