Chichot Historii – Bożena M. Dołęgowska-Wysocka


Egipskie miliardy
Luty 14, 2011, 6:04 pm
Filed under: trochę polityki, trochę wspomnień | Tagi: , ,

W języku codziennym mówi się o „egipskich ciemnościach”, teraz może wejść do obiegu nowy zwrot: „egipskie miliardy”. Prasa podaje, że według światowej organizacji Global Financial Integrity, zajmującej się tropieniem korupcji w trzecim świecie, w ciągu ostatnich lat, tj. od 2000 r., z Egiptu wytransferowano za granicę 57 mld dolarów (cyt. za dzisiejszą Gazetą Wyborczą). Już zaczyna się poszukiwanie tych pieniędzy, m.in. w Szwajcarii, ale nie tylko. Pieniążki mogły rozlecieć się po wszystkich możliwych i niemożliwych rajach podatkowych. Poszukiwania pewnie potrwają… Tak mi się przy okazji pomyślało, że naszego Gierka oskarża się do tej pory o pożyczki zagraniczne i nietrafione czy też nie dość efektywne inwestycjne. Czytaj dalej

Reklamy


Chichot mego blogu
Luty 7, 2011, 9:59 pm
Filed under: trochę biznesu, trochę polityki, trochę ubezpieczeń | Tagi:

Nieraz życie robi dziwne dowcipy. Niedawno na tym blogu napisałam tekścik pt. „Andrzej Klesyk jeszcze w PZU”. Był to z mojej strony mały żarcik po tym, jak dziennikarz z Gazety Wyborczej pomylił nazwiska i prezesa Klesyka zrobił prezesem TP SA, który pojechał do Davos. Nie minęło kilka dni, a tu otrzymuję oficjalny Komunikat od Biura Prasowego PZU SA informujący o tym, że zostaje rozpisany konkurs na stanowisko… prezesa PZU SA (i członków zarządu). No i to małe słówko „jeszcze” w moim mini-felietoniku nabrało zupełnie innego znaczenia. Na naszym, czyli Gazety Ubezpieczeniowej profilu na Facebooku zastanawiałam się dzisiaj, czy ten komunikat oznacza powrót polityki do PZU, czy przeciwnie. Konia z rzędem temu, kto już dziś odpowie na to pytanie.



Nie taki diabeł straszny
Luty 6, 2011, 9:01 pm
Filed under: trochę zdrowia | Tagi:

Dziękuję za podtrzymywanie na duchu. Wszystkim znanym i nieznanym. Zawiadamiam że jeśli ktoś ma mieć biopsję wątroby, to niech się nie boi. Bardziej boli znieczulenie miejscowe niż sama biopsja, i mniej boli to znieczulenie niż zęba. Aura wokół tego badania jest znacznie gorsza, niż ono samo. Inna sprawa, co wykazuje wynik, który jest po mniej więcej 2 tygodniach. Ja czekam, pełna nadziei.



Małe i duże wypadki
Luty 3, 2011, 9:59 am
Filed under: trochę czegoś innego, trochę zdrowia

Nad Nilem rewolucja, która rozpełza się po Bliskim Wschodzie, u nas chcą odwołać ministra Obrony Narodowej, waży się reforma reformy emerytalnej, a ja idę dziś do szpitala na badania. Będę mi kłuć wątrobę, bo wskaźnik jakiś ma niedobry. Do tego wpadła mi komórka do wanny i zrobiła się czarna, śnił mi sięobleziony z lakieru i  zdezelowany samochód, którym jechałam i uderzyłamw  inny. A do tego (w tym śnie), wypadły mi zęby. Ale nie wszystykie 🙂



Balcerowicz/Bielecki musi odejść (niepotrzebne skreślić)!
Styczeń 29, 2011, 12:19 pm
Filed under: trochę biznesu, trochę polityki | Tagi: ,

Na łamach dzisiejszej Gazety Wyborczej ogromna polemika między Leszkiem Balcerowiczem, byłym wicepremierem, a Czesławem Bieleckim, byłym premierem.  Każdy wysuwa ważne argumenty, każdy broni interesu Państwa, tak jak to rozumie: interesy i Państwo. Najprościej byłoby spytać: kto czarny a kto biały? Kto mówi prawdę a kto kłamie? Kto swój a kto wróg? Kto dobry a kto zły Polak? A to przecież nie tak. Prawda jest o wiele bardziej skomplikowana, można by to przedstawić procentowo. Dla mnie wywody Balcerowicza to 20 proc. tak, tak tak, 40 proc., to tak, 20 proc, to nie, a 20 proc. to nie bo nie! A Bielecki to: 40 proc. to tak, tak, tak,  20 proc, to tak, tak, 20 proc, tak, a reszta to całkiem nie. I jak wykroić z tych procentów stuprocentowego wroga, albo stuprocentowego przyjaciela? To po pierwsze. A po drugie: jak to wpisać na wyborcze proporce? Łatwiej napisać, że „Balcerowicz musi odejść”, lub „Bielecki musi odejść” – niepotrzebne skreślić.

A teraz całkiem na tak, to podejście Bieleckiego do zmiany. jeden z podtytułów jego wypowiedzi nawet brzmi: „Koniec romantyzmu, czas na zarządzanie zmianą”. Bielecki wyjaśnia to tak: „…musimy sobie poradzić, podnosząc jakość naszej demokracji. Kluczem do tego jest sprawność instytucji, przejrzystość debaty publicznej i przejście od <romantycznej> koncepcji reform na rzecz czegoś, co w biznesie nazywamy <zarządzaniem zmianą>. […] Innymi słowy musimy się nauczyć, że reformy w dojrzałej demokracji najlepiej wychodzą w procesie ciągłego usprawniania, rzetelnego oceniania skutków zmian przed ich wprowadzeniem i po nim, i szybkiego korygowania błędów. Jestem za!



Andrzej Klesyk nadal w PZU
Styczeń 26, 2011, 5:26 pm
Filed under: trochę biznesu, trochę zabawy | Tagi: ,

„Czym nas zaskoczy Davos?” – pyta Leszek Baj w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej” i zaskakuje od razu: „Spośród polskich ludzi biznesu obecni w Davos będę m.in. prezes […] TP SA Andrzej Klesyk” – czytam i puls mi skacze z miejsca.  Dzwonię natchmiast do rzecznika ubezpieczyciela red. Michała Witkowskiego i pytam, czy ja, jako redaktorka naczelna jedynego tygodnika branżowego o czymś nie wiem? I czy nadal mają starego prezesa? – Wszystko jest jak było – odpowiada poważnie red. Witkowski, potwierdza wyjazd szefa do Davos, starego szefa, Klesyka. Ufff – odetchnęłam – kilkanaście dni po nadaniu Andrzejowi Klesykowi tytułu Człowieka Roku Ubezpieczeń 2010 zmiana posady, to byłoby zbyt dużo jak na moje nerwy 🙂

PS Nie zrobię głupiego kalamburu z nazwiska redaktora Baja i nie napiszę: „Baju, baju, byłeś w raju”.



Mój cyrk i moje małpy
Styczeń 25, 2011, 5:25 pm
Filed under: trochę biznesu | Tagi: ,

Janusz Jankowiak, głowny ekonomista Polskiej Rady Biznesu odpowiedział w dzisiejszej Wyborczej „przyjaźnie” Bogusławowi Grabowskiemu, o którym notkę pisałam wczoraj. Kilka tych miłych słów przytoczę: „… nie da się bez utraty twarzy nazywać rzeczywistością luźnego zbioru danych podporządkowanych z góry określoonej tezie. Nie da się też w żadnym wypadku usprawiedliwić uczynienia z oktrojowania OFE głównego pola wiekopomnych zasług tego rządu. Czyniąc tak i wychwalając go pod niebiosa, posuwasz się do granic śmieszności. […] Żałuję bardzo, że ze swoim doświadczeniem, wyczuciem makroekonomii i wielokrotnie akcentowanym dystansem wobec polityków bierzesz w tym zakłamywaniu rzeczywistości tak czynny udział. […] W makroekonomii jest miejsce na pastisz, ale chyba jednak nie na kabaret”.

W zalewie tych miłych słów, autorowi zabrakło miejsca na jakiekolwiek liczby. I choć swemu koledze ekonomiście zarzuca posługiwanie się „luźnym zbiorem danych”, sam nie podaje żadnych. Pozostaje mu wierzyć na słowo, że wie lepiej i chce mądrzej. Mnie nie przekonał. I chciałoby mi się napisać: „nie mój cyrk, nie moje małpy”, no ale składki są moje, rząd mój, no i Polska, jak zawsze, moja.