Chichot Historii – Bożena M. Dołęgowska-Wysocka


Szlachetne zdrowie, czyli Lomi Lomi i nie tylko
Grudzień 11, 2009, 8:48 pm
Filed under: trochę czegoś innego, trochę zdrowia | Tagi: , ,

To ja (z lewej) z moją kuzynką Hanią. Ja leżę do łóżku, które wałkuje mi plecy od dołu do góry, nagrzewając jednocześnie, a Hania ma inną nagrzewarkę, przystawioną do innej części kobiecego ciała. Potem zamieniyśmy się rolami. To „centrum” zdrowia mieści się w średnim pokoju u moich rodziców w Czerwonej Górze. Do Warszawy przywiozłam (była w komplecie) zdrowotną matę – wszystko produkcji koreańskiej – która nagrzewa się i promieniuje czymś tam. Dobrze się na niej leży.  No i do tego wszystkiego dołożyłam dzisiaj masaż Lomi Lomi Nui…Ostatnio to zauważył nasz kot, a raczej kocica Pati, i gdy zeszłam z maty zostawiając na niej „Egipcianina Sinuhe”, Pati wskoczyła na moje miejsce kładąc się i na Egipcjaninie, i na macie jednocześnie – jak to widać na  zdjęciu:

Zobaczę, czy da się Pati zgonić, bo potrafi zasyczeć i pokazać pazury, gdy decyzja „Państwa” jej nie odpowiada. No a dzisiaj byłam rano na masażu hawajskim. Zgubiłam się po drodze, bo starą drogę od Modlińskiej wyremontowano i zrobiła się europejskim drożyskiem, a ja byłam przyzwyczajona do starej, pokręconej. Ale w końcu naprowadzana przez żonę pana masażysty Jacka Budzika dojechałam na ulicę Tymotki 5 i nie żałowałam! Były lampki, i muzyka, no i cudowny masaż, który wypędził już poprzednim razem sporo złości z mego brzucha. Dzisiaj kark miałam napięty, bo składam przyszłoroczny budżet gazety. Dwie godziny minęły jak z bicza trzasł, o dobrych wężach (rękach pana Jacka) – jak to było na poprzednim masażu w redakcji – nie myślałam. Pojawiły się za to inne odczucia, jeszcze przyjemniejsze, które ostatnio gdzieś się we mnie pochowały, zepchnięte przez codzienne, życiowe troski. A jak dobrze mi się myślało w trakcie tego masażu między jednymi a drugimi odczuciami! Gdzieś ulatywalam, bliżej nieba i dobrych niebiańskich bytów. Jeśli czytają mnie jakieś dojrzałe kobiety, to polecam – mniam, mniam, mniam… (tel. do pana Jacka 601 211 933). Droga powrotna była już dziecinnie łatwa. W styczniu już się nie pomylę, a zamierzam robić sobie te masażowe przyjemności raz w miesiącu, a gdy złożę budżet na 2010 i podliczę, to może i dwa razy częściej, chciałoby ciało do raju…

Dla tych, którzy nie wiedzą: Lomi Lomi Nui to prastara hawajska sztuka pracy z ciałem. Wykonywali ją w swiątyniach Kahuni jako ceremonię oczyszczenia i uzdrowienia. Masaż ten kryje w sobie filozofię Huny, według której cały świat to wzajemnie przenikająca się energia, którą można wykorzystać do własnych potrzeb. Celem masażu Lomi Lomi jest praca nad całym bytem człowieka. To nie tylko usuniecie napięć w mięśniach, ale również usunięcie blokad wewnątrz człowieka.

Reklamy

Dodaj komentarz so far
Dodaj komentarz



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s



%d blogerów lubi to: