Aż do dzisiaj nie wiedziałam, że we wrześniu także latają motyle. Kto wie, może to już ich ostatni lot w ich krótkim, motylim życiu? Ten wrześniowy, słoneczny dzień zapamiętam. Najpierw zmywalam zapleśniałą lodówkę (wysiadła jedna faza), a potem ujrzalam fruwające wrześniowe motyle. Chwilo, jesteś piękna. Chwilo, trwaj wiecznie…
Zaszufladkowany do: trochę przyrody, trochę życia | Tagi: koty, rodzina, Zalesie
No i kończy się kolejny sezon w Zalesiu. Jutro wrócimy. Może. “Może” zależy od naszych kotów, czy dadzą się połapać do klatek i zawieźć do cywilizacji. Pamiętam lato, kiedy przedłużyliśmy sobie wakacje o tydzień, bo koty złapać się nie dały. Dzisiejszy plan jest taki: spakowane rzeczy dajemy do samochodu. Sami idziemy spać, jak gdyby nigdy nic. Koty położą się z nami, Rysiu na naszym łóżku obok Adama, a Pati - jak to prawdziwa dama – na łóżku w drugim pokoju; ewentualnie na fotelu. Gdy przyjdzie ranek i koty zaczną się przeciągać, zaryglujemy drzwi (wcześniej przyniosę klatki z werandy) no i rozpoczniemy polowanie. Teraz mówimy do siebie półsłówkami, bo Adam kiedyś przeczytał, że koty rozumieją 150 słów. To zawsze emocjonalny moment, ten powrót z wakacji. (więcej…)
Zaszufladkowany do: trochę tycia, trochę wspomnień, trochę życia | Tagi: spódnica, Zalesie
Tę spódnicę odnalazłam kilka dni temu na dnie starej szuflady, która jest w bardzo starej szafie. Nie zaglądałam do niej nie wiem jak długo. Teraz, w ramach porządków poremontowych zajrzałam. No i zobaczyłam zwiniętą i wciśniętą w kąt uwielbianą niegdyś przeze mnie spódnicę. Ku memu bezmiernemu zdumieniu weszłam w nią. Tylko gumka po tej pierwszej próbie straciła swą “gumkowatość”. (więcej…)
Wlazł kotek, niecnotek, pod krzaczek,
- Czy jest tu norniczka, zobaczę.
Nie ma tu, norniczki, koteczku,
skup swoją uwagę na mleczku.
Oto Emilka,
oddechu chwilka,
bo tyle się dzieje:
buziaczek się śmieje,
a za chwilkę płacze.
Kiedy Zalesie
znowu zobaczę?
Zaglądnęłam przed chwilką do naszej małej łazieneczki w Zalesiu. Patrzę, a tu w brodziku siedzi mała jaszczurka. Nie wiem, skąd się tam znalazła, może uciekała przed którymś z kotów? Nie wiem też, czy brodzik dla niej był śmiertelną pułapką, czy łatwo mogła go opuścić, bowiem na palcach miała takie kuliste zakończenia, chyba jakieś przyssawki. Nie ryzykowałam, zwłaszcza że nasze dwa kocie zbóje czaiły się w pobliżu. (więcej…)
Zaszufladkowany do: trochę poezji | Tagi: Emilka, kosarze, Natura, pajątrki, Zalesie
Usiadł świerszcz na murze jak na pięciolni,
do snu mnie kołysze, senny Paganini.
Ten śwuierszcz rzeczywiście przygrywa mi na werandzie, ale dwa pajączki – długonóżki nie są wcale pająkami, jak mi uświadomił mój redakcyjny komputerowiec Sławek , lecz nazywają się kosarze. (więcej…)










