Chichot Historii – Bożena M. Dołęgowska-Wysocka


Poemat o grzesznym ciele, twórczym duchu i kiszonych ogorkach
listopad 18, 2009, 11:49 am
Zaszufladkowany do: trochę metafizyki, trochę poezji | Tagi:
Pewna pani już w latach oraz grzesznym ciałem,
kochała się w Pisarzu prawie doskonałem.
Chciała znów jak panienka, jak niewinne dziecię,
z Pisarzem, jak z Aniołem, aż do nieba wzlecieć! (więcej…)


Rosol z muchy
listopad 16, 2009, 10:20 am
Zaszufladkowany do: trochę metafizyki, trochę poezji | Tagi: ,

Zgubiłam się w twej wyobraźni,

byłam jak mucha w smole.

Myślalam, że pływam po morzu,

a taplałam się w garnku. W rosole.



Wesołe jest życie staruszka
listopad 11, 2009, 12:57 pm
Zaszufladkowany do: trochę historii, trochę metafizyki | Tagi: ,

DSC_0125Na temat tej postaci mężczyzny z lewej, z imponującym przyrodzeniem,  usłyszałam w świątyni Amona w Karnaku ciekawą historię. Otóż gdy mężczyźni pewnej egipskiej wioski musieli się udać na wojnę, zostawili tegoż osobnika, aby kobiety nie czuły się  całkiem samotne. No i ruszyli na wojnę. Gdy wrócili po wielu miesiącach, wioska była o wiele liczniejsza niż przed wojną. Staruszek okazał się krzepkim niezwykle i płodnym. Z zemsty ucięto mu… (więcej…)



Zieba spiewa o milosci
październik 9, 2009, 7:58 pm
Zaszufladkowany do: trochę metafizyki, trochę życia | Tagi: , ,

DSC_1418Dawno nie czytałam tak mądrych i ciepłych słów o miłości i przyjaźni, jak w rozmowie z ojcem Maciejem Ziębą, dominikaninem. Wywiad opublikowała dziś Wyborcza. Oto kilka ze zdań, które najmocniej zapadły mi w pamięć: “To są fundamentalne sprawy, bo prawie wszyscy wątpimy czy umiemy kochać, czy możemy być kochani, a także czy miłość istnieje w realnym świecie.  A ona jest esencją człowieczeństwa, [bo] jedyne co nadaje sens naszemu człowieczeństwu, to miłość”.  Wszystko w kontekście, że Bóg jest miłością. Na razie tyle, jutro dokończę.



Spotkanie
październik 4, 2009, 5:00 pm
Zaszufladkowany do: trochę metafizyki, trochę tycia | Tagi: ,

DSC_1386Przemalowałam obraz, który namalowałam 5 lat temu, późną jesienią 2004 r. Nosi tytuł “Masonka” (w środku). W pierwotnej wersji tytułowa postać miała zamknięte oczy, nagle zapragnęłam, by je otwarła. Przemalowałam włosy, kręcą się i zwijają, dotykają “Oka Opatrzności”, słońca i księżyca. Masonka stoi na ziemi, na czarno-białej mozaice miedzy dwiema kolumnami, na których stoją zapalone świece. Masonka jest mistrzynią wolnomularską, poznać to po fartuszku. Coś jest w masonerii, że stąpa twardo po ziemi, ale symbolami wznosi się aż do Nieba. A ja razem z nią. To chyba wczorajszy film o Rublowie i jego masonach oraz odwiedziny u chorej na raka koleżanki Inki coś we mnie zmieniła. (więcej…)



Wazon sloneczny
wrzesień 16, 2009, 1:38 pm
Zaszufladkowany do: trochę metafizyki, trochę życia | Tagi:

nowy wazonZrobiłam sobie nowy wazon – słoneczny. Jest taki, jak moja dusza teraz – pełna radości i wiary. Jest taki, jak złota polska jesień za moim oknem.



Za miliard lat…
wrzesień 3, 2009, 1:58 pm
Zaszufladkowany do: trochę metafizyki | Tagi: ,


Zycie po zyciu owada
sierpień 8, 2009, 11:45 am
Zaszufladkowany do: trochę metafizyki, trochę przyrody, trochę życia | Tagi: , ,
To "coś" obok wody z Lourdes

To "coś" obok wody z Lourdes

Na początku wakacji przywiozłam do Zalesia przedostatnią buteleczkę wody z Lourdes. Postawiłam na parapecie okna w kuchni. Wczoraj rankiem zobaczyłam, że za buteleczką, w samym rogu, leży nieżywy owad. “Woda z Lourdes mu nie pomogła” – pomyślałam bezwiednie i zrobiłam zdjęcie. Jednak nie byłam z niego zadowolona, bo owad był w cieniu. Postanowiłam przysunąć go do światła. Wzięłam za skrzydełko i w tym momencie to “coś” ożyło i odfrunęło. Ja wrzasnęłam, a mąż z filozoficznym spokojem zauważył, że nie należy żartować ze świętości. (więcej…)



Kot i mysz
lipiec 31, 2009, 3:30 pm
Zaszufladkowany do: trochę metafizyki, trochę przyrody | Tagi: , , ,
koniec myszy

koniec myszy

W nocy obudziły mnie piski i szelesty. To nasz kot Rysiu bawił się z myszką. Rano martwą mysz znalazlam na chodniczku przed łóżkiem. Ratuję w Zalesiu pająki i żabki, żuczki i inne stworzonka, ale myszy przed kotem nie uratuję. Dwa lata temu wyrwałam z Rysiowego pyska sporego ptaka. Przeżył. Ukryłam w ziemi ropuchę. Przegoniłam jaszczurkę, no ale musi być coś, żeby kot wiedział, że jest kotem. A oto zadowolony Rysiu. Siedzi na parapecie, na werandzie i filozoficznie spogląda na świat.

Ostatni rzut oka na ofiarę

Ostatni rzut oka na ofiarę



Perly we wlosy
lipiec 28, 2009, 7:40 pm
Zaszufladkowany do: trochę metafizyki, trochę przyrody | Tagi: ,
więcej pereł

więcej pereł

Codziennie domalowuję coś do mego obrazka. Dzisiaj przy Narcyzie zarysowałam dłonie – obejmują go i chronią. We włosy wplotłam trochę pereł. Na zdjęciu nie widać, ale – słowo! – są. W roli bluszczu czuję się nieźle, w końcu nabrałam samoświadomości.