Zaszufladkowany do: trochę historii, trochę życia | Tagi: mieszkanie, Nowy Świat
Sama nie wiedziałam, jak kocham Nowy Świat. I nasze mieszkanie pełne starych obrazów, pamiątek rodzinnych, różnych potrzebnych i zbędnych bibelotów. No i Archiwum rodzinnego, które ciągle mnie denerwuje, bo nie uporządkowane jak należy. Ale uporządkuję go! Zrobię remont, a potem odświeżę każdy papierek. Rodzinny papierek …Dzisiejszego zwiedzania Natolina nie sposób opisać: czarne chmury nad Warszawą, zacinający deszcz, korki i my w tych korkach, klaustrofobiczne mieszkanie, choć ludzie mili. Już w drodze powrotnej wiedziałam całą sobą, że nie jestem w stanie wyprowadzić się z Nowego Śwata. Gdy powiedziałam o tym Adamowi, tylko odetchnął z ulgą. A potem, gdy przyszedł do nas nasz zięć, nagle powstał w mej głowie zupełnie nowy plan dla redakcji. Czuję się jak ten Żyd ze starego dowcipu, gdy rebe kazał mu najpierw kupić, a potem wyprowadzić kozę. Jestem szczęśliwa. Dziękuję Ci Święty Jacku Odrowążu, pewnie Ty zadziałałeś z nieba, by wszystko wróciło na swoje miejsce.
Nie ma jeszcze komentarzy jak dotąd
Dodaj komentarz
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>



